środa, 5 lutego 2014

Myśli. Część 4.

Nigdy nie pomyślałabym że to tak boli.
Nigdy nie pomyślałabym że dam się w to wplątać.
Nigdy nie chciałam cierpieć, ale nie chciałam ranić także innych.
Jeśli musiałam wybierać, wybierałam cierpienie innych.
Teraz jeśli bym wiedziała że on będzie szczęśliwy to wzięłabym cierpienie na siebie.
Wiedzieć że tak bardzo ci na kimś zależy i nie mieć możliwości pomóc sobie samej.
Będąc pewna że będzie mój, zmieniłabym się dla niego.
Ale nie można być pewnym do końca.
Nigdy nie jest się pewnym.
Zmieniłam się, tak bardzo zmieniłam się przez jedną osobę.
Z osoby, która przedkłada własne dobro nad dobro innych w człowieka, któremu zależy na ludziach, który o kogoś dba.
Tak jak pomimo że mi zależy, pomimo że się o niego martwię, nie jestem pewna swoich uczuć.
Już niczego nie jestem pewna.
Nie tylko ja zadaję sobie pytanie jak można w tak krótkim czasie tak bardzo się zmienić?
Widocznie można, jestem doskonałym przykładem.
Przez tego chłopaka mam tak bardzo na błocone w głowie że nie wiem gdzie kończy się to mentalne bagno.
Czym dłużej to trwa, tym bardziej boli.
Mówią że mam nic nie robić, że mam czekać, ale ja nie potrafię tego tak po prostu zostawić.
On za dużo dla mnie znaczy.
Chciałabym żeby się zdecydował.
Żeby powiedział, którą z nas wybiera.
Stara się o powrót do niej czy próbuje rozpocząć coś ze mną?
Chciałabym znać odpowiedzi na te wszystkie pytania.
To jest takie trudne.
Nie do zniesienia.
Nie do wytrzymania.
On potrafi zmienić cały mój dzień używając tylko paru słów.
Wystarczy że się na mnie wkurzy, a ja już chodzę przybita.
Chociaż wiem że ma do tego powód to i tak cholernie boli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz