Nigdy nie pomyślałabym że to tak boli.
Nigdy nie pomyślałabym że dam się w to wplątać.
Nigdy nie chciałam cierpieć, ale nie chciałam ranić także innych.
Jeśli musiałam wybierać, wybierałam cierpienie innych.
Teraz jeśli bym wiedziała że on będzie szczęśliwy to wzięłabym cierpienie na siebie.
Wiedzieć że tak bardzo ci na kimś zależy i nie mieć możliwości pomóc sobie samej.
Będąc pewna że będzie mój, zmieniłabym się dla niego.
Ale nie można być pewnym do końca.
Nigdy nie jest się pewnym.
Zmieniłam się, tak bardzo zmieniłam się przez jedną osobę.
Z osoby, która przedkłada własne dobro nad dobro innych w człowieka, któremu zależy na ludziach, który o kogoś dba.
Tak jak pomimo że mi zależy, pomimo że się o niego martwię, nie jestem pewna swoich uczuć.
Już niczego nie jestem pewna.
Nie tylko ja zadaję sobie pytanie jak można w tak krótkim czasie tak bardzo się zmienić?
Widocznie można, jestem doskonałym przykładem.
Przez tego chłopaka mam tak bardzo na błocone w głowie że nie wiem gdzie kończy się to mentalne bagno.
Czym dłużej to trwa, tym bardziej boli.
Mówią że mam nic nie robić, że mam czekać, ale ja nie potrafię tego tak po prostu zostawić.
On za dużo dla mnie znaczy.
Chciałabym żeby się zdecydował.
Żeby powiedział, którą z nas wybiera.
Stara się o powrót do niej czy próbuje rozpocząć coś ze mną?
Chciałabym znać odpowiedzi na te wszystkie pytania.
To jest takie trudne.
Nie do zniesienia.
Nie do wytrzymania.
On potrafi zmienić cały mój dzień używając tylko paru słów.
Wystarczy że się na mnie wkurzy, a ja już chodzę przybita.
Chociaż wiem że ma do tego powód to i tak cholernie boli.
środa, 5 lutego 2014
niedziela, 2 lutego 2014
Mysli. Częsć 3.
Chciałabym wiedzieć na czym stoję, chciałabym wiedzieć czy mu w ogóle mogłoby na mnie zależeć.
Coraz częsciej łapię się na tym że myslę o nim inaczej niż bym chciala.
Zaczynam mysleć o nim na poważnie.
Ja w sumie to sama już nie wiem czego bym chciała.
Pragnę jednej rzeczy, a chciałabym innej.
Niszczy mnie to od srodka.
To jest jak rak najpierw łapie jeden organ, a potem pomimo walki z chorobą przenosi się na inne i już wtedy nie ma ratunku.
Idziesz w zaparte, walczysz coraz mniej, aż w końcu się poddajesz, nie masz już siły na nic.
Łamiesz się i w końcu umierasz, bo nie masz siły walczyć.
Tak bardzo chciałabym siedzieć w jego głowie i wiedzieć o czym mysli, ale to jest nie możliwe i bardzo tego żałuję.
Kocham skomplikowane sprawy, ale moje życie to jedna wielka skomplikowana sprawa i jedyna z którą nie mogę i nie potrafię sobie poradzić bez pomocy.
Potrzebuję tylko jednej rzeczy, rzeczy która nie jest nawet w zasięgu mojej ręki.
Coraz częsciej łapię się na tym że myslę o nim inaczej niż bym chciala.
Zaczynam mysleć o nim na poważnie.
Ja w sumie to sama już nie wiem czego bym chciała.
Pragnę jednej rzeczy, a chciałabym innej.
Niszczy mnie to od srodka.
To jest jak rak najpierw łapie jeden organ, a potem pomimo walki z chorobą przenosi się na inne i już wtedy nie ma ratunku.
Idziesz w zaparte, walczysz coraz mniej, aż w końcu się poddajesz, nie masz już siły na nic.
Łamiesz się i w końcu umierasz, bo nie masz siły walczyć.
Tak bardzo chciałabym siedzieć w jego głowie i wiedzieć o czym mysli, ale to jest nie możliwe i bardzo tego żałuję.
Kocham skomplikowane sprawy, ale moje życie to jedna wielka skomplikowana sprawa i jedyna z którą nie mogę i nie potrafię sobie poradzić bez pomocy.
Potrzebuję tylko jednej rzeczy, rzeczy która nie jest nawet w zasięgu mojej ręki.
Myśli. Część 2.
Boli mnie tam gdzie myślałam że nic nie mam.
Wszyscy mówią że to serce, co to jest ?
To jakaś przydatna rzecz ?
Czy ten ból mnie zabije ?
Mam nadzieje że nie, mam nadzieje że będzie dobrze.
Wszystko spieprzyłam, ale mam nadzieje że da się to naprawić.
Czuję się jakbym była w jakimś na maksa powalonym śnie, w pewnych momentach chciałabym się w końcu obudzić i mieć świadomość że nic z tego się nie wydarzyło.
Ale wtedy uświadamiam sobie że jest nadzieja na to że będę szczęśliwa, dlaczego z niej nie skorzystać ?
Dlaczego miałabym od razu się poddać, nawet nie próbując?
Jeśli spróbuję to są dwie możliwości że coś zyskam albo coś stracę, jeśli nie spróbuję jest tylko jedna możliwość, stracę coś co już teraz jest dla mnie ważne.
Proszę tylko o jeszcze jedną szansę.
Wszyscy mówią że to serce, co to jest ?
To jakaś przydatna rzecz ?
Czy ten ból mnie zabije ?
Mam nadzieje że nie, mam nadzieje że będzie dobrze.
Wszystko spieprzyłam, ale mam nadzieje że da się to naprawić.
Czuję się jakbym była w jakimś na maksa powalonym śnie, w pewnych momentach chciałabym się w końcu obudzić i mieć świadomość że nic z tego się nie wydarzyło.
Ale wtedy uświadamiam sobie że jest nadzieja na to że będę szczęśliwa, dlaczego z niej nie skorzystać ?
Dlaczego miałabym od razu się poddać, nawet nie próbując?
Jeśli spróbuję to są dwie możliwości że coś zyskam albo coś stracę, jeśli nie spróbuję jest tylko jedna możliwość, stracę coś co już teraz jest dla mnie ważne.
Proszę tylko o jeszcze jedną szansę.
sobota, 1 lutego 2014
Myśli. Część 1.
Zawsze uważałam się za osobę, która potrafi przezwyciężyć wszystkie uczucia.
Uważałam się za osobę, która po mimo wszystko nie da się złamać czemuś tak prymitywnemu jak pragnienie serca.
Myliłam się.
Całe swoje życie powtarzałam że nie chce mieć nic wspólnego z facetami bo potrafią tylko ranić, nie zważając na cierpienie innych.
Z tym także się myliłam.
Myliłam się z wieloma rzeczami w życiu, ale ta jest tą największą.
To że może mi na kimś zależeć uważałam za słabość, uważałam to za brak szacunku do samej siebie.
Ponieważ jeśli się kogoś kocha to jest się od niego uzależnionym, a wtedy traci się samego siebie.
Teraz tak nie uważam, byłam głupia że tak myślałam.
Mam tylko nadzieję że nie będę cierpieć przez to że zmieniłam swoje przekonanie.
Uważałam się za osobę, która po mimo wszystko nie da się złamać czemuś tak prymitywnemu jak pragnienie serca.
Myliłam się.
Całe swoje życie powtarzałam że nie chce mieć nic wspólnego z facetami bo potrafią tylko ranić, nie zważając na cierpienie innych.
Z tym także się myliłam.
Myliłam się z wieloma rzeczami w życiu, ale ta jest tą największą.
To że może mi na kimś zależeć uważałam za słabość, uważałam to za brak szacunku do samej siebie.
Ponieważ jeśli się kogoś kocha to jest się od niego uzależnionym, a wtedy traci się samego siebie.
Teraz tak nie uważam, byłam głupia że tak myślałam.
Mam tylko nadzieję że nie będę cierpieć przez to że zmieniłam swoje przekonanie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)